"widziałeś 47?" tekst piosenki

"widziałeś 47?"

Ja Cię kręcę, kogo ja widzę? OKI, OKI przyjechał. OKI to najlepszy mój kolega, mój przyjaciel, kocham go bardzo. Kiedyś przychodził do mnie do sklepu, no. Sprzedawałem mu piwko (Oh), Harnasia. Przychodził ze swoimi kolegami, bardzo mi go brakuje. Dużo słucham muzyki jego, no (No-no-no). Dzisiaj go zobaczyłem i jestem bardzo szczęśliwy (Bardzo szczęśliwy, bardzo szczęśliwy, bardzo szczęśliwy)
– Ty młody
– No?
– Trochę Cię nie było, ale widzę, że (Haa), dobra, mów, oh

Wpierdalam się do kabiny, jakbym to robił po raz pierwszy (Pierwszy-pierwszy, oh)
Patrzę się na ten mikrofon, jakbym miał zaraz się z nim pieprzyć (Pieprzyć-pieprzyć, oh)
Wszędzie widzę towar, jakbym magazynował, kurwa, Action
A ja nic nie tykam — obiecałem mamie, jak kupiła wtedy jebane PlayStation (—tation, —tation, —tation)
(Schowaj swój towar i teksty) Schowaj swój towar, jedź zobaczyć Meksyk (Meksyk, Meksyk, oh)
Wrzucają sztukę jak Banksy, przez to ich sztuka to kleksy (Ha, tfu, kleksy-kleksy)
Że masz kontrolę nad lotem, to blef (Blef), wiem, że się skończysz jak Flexxip (Flexxip-Flexxip)
Po-po-po-potem na bani masz mess, poproś o klasyczny blessing (Blessing-blessing, huu)
Chcesz, to wybieraj, u kogo kariera nie dźwignęła presji (Presji-presji)
Nie będę się zbierał, Ty idź się wybielaj, twój proszek to Persil (Persil-Persil, guap)
Zamykam mordę, patrząc po tym, ile im wypłacasz pensji (Pensji-pensji, guap)
Od zawsze chciałem go mieć, bo jestem z Dolnej Silesi (Z Dolnej Silesi, po-po-po)
Pierwsze albumy wysyłał gdzieś na Poczcie Polskiej, samemu jak KęKi
Rzygał na Maybach, na "ERZE", a na "Justinie Bieberze" osikał ten Bentley
Widziałeś gdzieś 47? Ostatnio to go widziałem, jak szukał tej pętli
Skurwysyn dalej jest jeżem, a już myślałem, że znów będą fajniejsze teksty
Funbase już, kurwa, nie wierzę, znów płaczą pod barierką, kurwa, ale beksy
Prawdziwy OKI był kiedyś, od kiedy się sprzedał, to ciągle te same flow męczy
Co, jakby każdego jebał i Popkillera Rapera już nigdy nie wręczył?
Jeszcze ta, kurwa, afera, ten jego nowy związek pewnie jest dla pieniędzy (Jazda, kurw—)
Jest dla pieniędzy, wszystko od teraz, kurwa, dla pieniędzy
Akcje dla fanów to zwykły marketing
Jak spytasz: "Co dalej?", to gryzie się w język
Szczerze to ciągle go słucham
Ale jak ktoś spyta, to raczej mu powiem, że niezbyt
Dumny, zakuty w łańcuchach
Włożył bluzę taty do szafy, się na nim to zemści (Let's go)

Yeah, dedykuję to dzieciakom, które uratowałem
Check, check
Gadam i gadam, i gadam do Ciebie, bezpośrednio od tylu płyt
Wszystko, co powiem, to bierzesz do siebie
Wszystko, co wbiję, jest prosto w pysk
Na moje rany popatrzysz przeze mnie
Yeah, staniesz tu vis-à-vis
Wszystko, co zapragniesz, dostaniesz ode mnie
Mhm, chyba że to nie Ty

Blok reklamacyjny, 47, słyszymy się?
— Yo
— 47, 47
Co najbardziej ceni pani w twórczości OKI-ego?
— Szczerość, ewentualnie szczerość
— Wydaje się być tak szczerym
— Uważam, że OKI, OKI mnie wtedy uratował tak jakby
— [?] taki wielki moment mi przyszedł właśnie, Oskar
— Sama ta muzyka pomogła mi też wyleczyć się z tego
— Mega szanuję swoich fanów, po prostu zawsze wspiera, można liczyć na jego wsparcie
— Ogólnie zawdzięczam jakby jemu całe życie, w ogóle obrócił całe do góry nogami
— [?] po prostu ostatnie sekundy, kiedy miałam te słuchawki, jeszcze "NA ZAWSZE MAŁOLAT" i tutaj to nie jest aż takie ważne, [?] czy nie
— Nikt mnie tak nie popchnął, co po prostu on płynie tą wiadomością, którą dostałem od niego
— Coś mi się dzieje, coś nieszczęśliwie, zawsze towarzyszyła mi muzyka OKI-ego. To jest taka moja tradycja, że zawsze, jeśli mnie coś cieszy bądź jeśli zrobię coś, z czego jestem dumny, to sobie włączam OKI-ego

Yo
Dedykuję to dzieciakom, które uratowałem
Yeah, raz, raz

Dedykuję to dzieciakom, które uratowałem
Też byłem niezrozumiany, nie przez chujowe wokale
For life będzie to przeze mnie pisane
Nigdy przez kogoś innego, chyba że "GOD DID", jak Khaled
Patrzę na niebo, no i jest błękitno-białe
Co, jak powiedzą: "47 to religia" — dasz wiarę?
Codziennie dziękuję za szansę, którą dostałem
I mi wybijają z głowy, gdy mówię, że to przypadek
W tym przemyśle jesteś bogaty lub prawdziwy, co? U mnie to tożsame
Czekasz na ofiarę albo zgrywasz ofiarę, tak to tu się robi
Od kiedy wszedłem w main, no to tego unikałem
Uśmiecham się do kamer, nawet gdy irytują
Nie wejdą mi na głowę, bo, kurwa, się ukują
Siedzę nad tym tekstem jak pierdolony kujon
Zostanę legendą albo zdechnę — próbując
Możesz mieć wszystko, co chcesz, i mówię Ci to ja, żaden superbohater
Znam się z płaczem, ej, zawsze w trasie
Te wasze miny rozbrajają mnie jak saper
Jak jechałem do celu, zawsze jechałem na gapę
I to akurat, kiedy Blaki tam podpisał PKP
47, yo