"HIP+HOP" tekst piosenki
QMPLE Lyrics
"HIP+HOP"
(performed by Gibbs, Opał, Bober, Filipek, Szymi Szyms, shhieda, przyłu & OsaKa)
[Gibbs:]
Wchodzę w beat jak do siebie gość
Nie patrzę za siebie
Jestem hip, dodaj jeszcze hop
W stu procentach pewien, że to hit
Jak taranem kop w twoje słabe miejsce
Robię feat tylko z tymi, co wiedzą, jaki jestem
Wchodzę w beat jak do siebie gość
Nie patrzę za siebie
Jestem hip, dodaj jeszcze hop
W stu procentach pewien, że to hit
Jak taranem kop w twoje słabe miejsce
Robię feat tylko z tymi, co wiedzą, jaki jestem
Ciągle dużo mam na karku, choć nie wisi na nim chain
Dziś ozdobię twój album, daj tylko kawałek pętli
To-to ciężki kawał rapu, dla mnie nowy trening
W studiu drużynowy nastrój, chcę, by wszyscy byli lepsi
Jestem kapitanem statku dope, fanatykiem presji
Wolałbym zniknąć bez śladu, niż pozostać tylko średni
Jak nie kumasz mego sacrum, chodź, pokażę ci pierwszy
Co potrafisz wziąć na bary, kiedy jesteś siebie pewny
[shhieda:]
Niby wychodzę jedynie pogadać, a jestem już pewien, że zaraz się wkurwię
Gnoje gadały na moje wybory, pytały mnie, po co wybrałem wytwórnię
Pytali, po co się bujam z Boberem, jeżeli ten raper nie jebie im funtem
Pierdolę branżę próżną, widzę po oczach, jeśli urodziłeś się durniem
Co widzisz, to moje wybory, od dziecka pierdolę algorytm i tak samo wzory
Nie trzeba mnie uczyć pokory, bo połowę drogi przeszedłem niezauważony
I tak nie jara mnie wyróżnienie, kamienie czy jaką masz furę
Yeah, jesteś raperem, jak kurwa coś wnosisz w kulturę
[Gibbs:]
Wchodzę w beat jak do siebie gość
Nie patrzę za siebie
Jestem hip, dodaj jeszcze hop
W stu procentach pewien, że to hit
Jak taranem kop w twoje słabe miejsce
Robię feat tylko z tymi, co wiedzą, jaki jestem
Wchodzę w beat jak do siebie gość
Nie patrzę za siebie
Jestem hip, dodaj jeszcze hop
W stu procentach pewien, że to hit
Jak taranem kop w twoje słabe miejsce
Robię feat tylko z tymi, co wiedzą, jaki jestem
[Szymi Szyms:]
Mój armor jest nie do rozjebania, długo siedziałem skuty w mojej kuźni
Półtorej dekady buja się bania, przysięgam, nie mogę odpuścić
Wychował mnie hałas, wszędzie leżały butelki i puszki
Udało mi się z tego w końcu wyłamać
Choć wiele mi chciały te kurwy utrudnić
Robię to z ziomem, on wie, jaki jestem
Biorę, co moje, zaczynam jak Wesley
Tak chore rzeczy widziałem po drodze
Na które zaczyna brakować określeń
Jestem hip hopem, co porył mi łeb
Kochałem to kurwa, jak byłem dzieckiem
A teraz chciałbym znowu to poczuć
Dlatego z ziomami drę pizdę jak Wembley
[Bober:]
Robię to tylko z ziomalem, co był z nami, kiedy nic nie miał
Więc nikt tu się nie będzie spierał o jakąś jebaną koszulkę lidera
To prawie jak Charles Oliveira, bo nie ma problemu, by wyjść z założenia
Że jak się zamulisz, to już cię tu nie ma, a potem jak wracasz
To nie bądź zdziwiony, że nie masz już kurwa nic do powiedzenia
Teraz to przecież jest dobrze, a powiedz sam, ile wylaliśmy łez
Kiedy patrzyłeś za okno, a dwanaście miechów tam był tylko deszcz
Kiedy zakładasz na siebie kolejny raz ten sam jebany dres
To powinno ci przypominać, że najpierw to trzeba, a potem co chcesz
[Opał:]
Niosę polski rap na barsach, a to ciężki plecak bitów
Mam przez to szramy na barkach, ale to już część outfitu
Ledwo wpadł mi osiemnastach, i legalne wydawnictwo
(Nie ma takiego bicia) Pod które bym nie nawinął
Kiedyś żyliśmy pod kreską, zresztą większość żyła na zeszycie
Tak się popisałem jadąc z resztą, że to teraz zeszyt w linie
Wiem, kto ci napisał album i na twoim miejscu byłoby mi wstyd w chuj
Jeśli kiedyś nazwę ci artystą, pardo, ale pewnie wstawię to w cudzysłów
[OsaKa:]
Kiedyś młody gówniarz powiedział, że nie ma bata, że nie wdrapie się na sam szczyt
Zawsze głośno to powtarzał beka była, ale znowu śmieje się ostatni
Żadna ze mnie jest Julia Wieniawa, bo to nie była siła manifestacji
Tylko owoc ciężkiej pracy, jak walisz w chuja, no to nic nie znaczysz (Jazda!)
Wstawiłem majka do szafy, ale nie myśl, że to emerytura
Najbardziej hip-hopowa kabina stoi dziś w polskich górach
Nie będzie Ody do butli dwa, ale jest Gibbs, co robi trap
Ja i kumple w kapturach jak Wu-Tang Clan
[Gibbs:]
Wchodzę w beat jak do siebie gość
Nie patrzę za siebie
Jestem hip, dodaj jeszcze hop
W stu procentach pewien, że to hit
Jak taranem kop w twoje słabe miejsce
Robię feat tylko z tymi, co wiedzą, jaki jestem
Wchodzę w beat jak do siebie gość
Nie patrzę za siebie
Jestem hip, dodaj jeszcze hop
W stu procentach pewien, że to hit
Jak taranem kop w twoje słabe miejsce
Robię feat tylko z tymi, co wiedzą, jaki jestem
[Filipek:]
Wchodzę w bit jak do siebie ziom, to moje skromne progi
Parę płyt ozłociłem, zanim ZPAV zmienił wymogi
Dałem styl, który dla dzieciaka z poprzedniej dekady był początkiem drogi
Takiej, na której masz być wyjątkowy, cokolwiek robisz i gdziekolwiek robisz
Wszystko, co wziąłem, to moje, wszystko, co piszę, to poem
Subtelnie jak Sophia Loren, latami tułałem się po mieszkaniach
A dziś jak bez dachu to tylko kabriolet i bingo
Trochę mi zimno, ale to śnieg przewidziany był tylko na intro
Kiedyś bujałem się światem jak [?]
Ja to młody Gringo, a walka to symbol
[przyłu:]
Mieli mnie zawsze za patusa, słusznie
Stać mnie było na stary dress z Vinted, ale na Swoosh nie
Kiedyś bym się tego wstydził nad wyraz, ale dzisiaj już nie
A co do stawiania nad wyraz to nic ponad przekaz - Jebać waszą chujnie
Dumnie reprezentuję to, na czym chowałem się
Z papierowych naczyń śniadanie zjem
Ja w pracy i znowu się spotkam z łbem, co spyta
"jak bez matchy zacząć dzień?"
Gdzie muzyka szybko pierdząca, ładuję rapowe naboje
Uderzam w twoje czułe miejsce, czyli na pewno nie w serce
I na pewno w głowę
[Gibbs:]
Wchodzę w beat jak do siebie gość
Nie patrzę za siebie
Jestem hip, dodaj jeszcze hop
W stu procentach pewien, że to hit
Jak taranem kop w twoje słabe miejsce
Robię feat tylko z tymi, co wiedzą, jaki jestem
Wchodzę w beat jak do siebie gość
Nie patrzę za siebie
Jestem hip, dodaj jeszcze hop
W stu procentach pewien, że to hit
Jak taranem kop w twoje słabe miejsce
Robię feat tylko z tymi, co wiedzą, jaki jestem
- AZLyrics
- Q
- QueQuality Lyrics
You May Also Like
Chivas - "Koleżanko Mojej Byłej" Moja pierwsza dziewczyna udawała, że ma raka
Dawno temu, no i wcale nie umarła
Żyję z guzem, teraz chodzę po terapiach
Teraz mam trzy serca i każde pęka
Odciśnięta podeszwa, bo deptała butem druga i...
Szczyl - "Banda" Blok tworzy legendy, tu legenda tego bloku
Banda twoich ziomków nie ma takiego polotu
Co masz na widoku? Wokół setka szarych bloków
Na osiedlu mamy pokój, śliwa zdarzy się na oku
Blok tworzy legendy,...
Kuban - "Chore Jazdy" Uwalniamy swą chandrę, krajobrazy jak w bajce
To jak dragi - jak po ekstazie na chore jazdy masz parcie
Znam Cię, na chore jazdy masz parcie, bo
To jak dragi - jak po ekstazie na chore jazdy masz...
Białas - "Dominicana" Siedzimy w samolocie, w mojej głowie chore wizje
Jeżeli uderzymy to już nie zrobimy nic
Widziałem po pilocie, że się zachowuje dziwnie
Mam dosyć paranoi więc po prostu zacznę pić
Nalewam cały kubek,...