"Okinawa" tekst piosenki

"Okinawa"

Antihype
Sarius
42-210, Częstochowa, prrrah

Okej, wjeżdżam jakbym stracił wszystko, wrócił jako inna ksywa
I tak dostałbym te beaty, to są wpływy, a nie PR
Godziny, a nie chwila, słów nie kmini głupia biatch
Ale, kurwa, to dzięki nim w innych budzi się ta siła
Przez to pozostałem żywym, za to mógłbym więc zabijać
Jak to teraz wycenimy, panie, kurwa, statystyka?
Nigdy nie wierzyli w typa, nigdy nie wygrałem misia
Wszystko przypomnimy, dziś niech jury wisi tam, gdzie mesjasz

Stałeś tutaj już od wczoraj, ale wybacz
To moja godzina, teraz to moja godzina, hej
To, co chowasz wraca jak efekt domina
Już tego nie zatrzymasz, tego nie da się zatrzymać, hej

Już bym wolał, żeby brali na kredki, a nie świrowali najbliższych
Tylu było już tutaj obecnych, się nażarli, nie użyli serwetki
Mieli szansę, nie użyli ambicji, trzeba dyskrecji, trzeba tu ciszy
Nigdy już nie dorównam najlepszym, bo nie mogę być od siebie szybszy
Ten hajs jest dla nich jak blizny, w tym hajsie widzą mój pysk i
Już zawsze będę tu z nimi, Benjamin to część Twojej ksywki?
Więc nie mówię "cześć" do dziwki, masz dla mnie cash, to wyjmij
Schowaj ten jęzor, bitch please, nie wyśnisz, by mną być Ty
Pytają, czemu błyszczę, a przecież w mrocznej głębi
Jest kamień najcenniejszy, jak się nie boisz - sięgnij
Na moich oczach przegrywali wszystko tu przyjezdni
A potem oddawała mi z dwusetki

Zrobiłem pięciokrotność Twojej pensji
Aż się zwolniłem po miesiącu, dzięki
I będę dalej kręcił na te ściany, i siódemki
Albo nabój, który tu z każdego uczyni legendy

Stałeś tutaj już od wczoraj, ale wybacz
To moja godzina, teraz to moja godzina, hej
To, co chowasz wraca jak efekt domina
Już tego nie zatrzymasz, tego nie da się zatrzymać, hej
Stałeś tutaj już od wczoraj, ale wybacz
To moja godzina, teraz to moja godzina, hej
To co chowasz wraca jak efekt domina
Już tego nie zatrzymasz, tego nie da się zatrzymać, hej

Głód budzi ruch, ból studzi chłód tu
Widzą we mnie butik snów, chcieli kupić mój bunt
Uszyć mi strój z miodu i piór
Potem doprawić dziób, żebym latał jak tłum
Za dwa kafle i pół, standard, to sobie włóż
Awangarda, złota szabla, a Wam styka już do masła nóż
Nie ma nas tam, latam po lasach
Spłynął jak nafta czas, sam teraz się podpalam
Litość z mojej twarzy już wyparowała
Uśmiech stopił się na twarzach, moja chwila i dekada
Części życia, które składam, bo ma grać i wyglądać jak ja
Kurwa mać, mój rozgardiasz, nie wgrasz na Instagram
Wielu mnie zna, tak niewielu mnie rozumie, karma
Muszę się sprawdzić w pełni, nieważny księżyc, jazda
Przedłużmy czas, zaróbmy hajs do [?]
Pójdziemy patrzeć na to z gwiazd bram


You May Also Like
Guzior - "Blackout" Jestem wysoko, zaraz obok pana Ikara Adamo ma pasy do konta, usuwa w minutę szlamy z Instagrama Nadzór moich społecznościowych to kawa i xanax Mówi mi zegarek, zegarek „szósta”, gdy śmieci na...
Otsochodzi - "Yo Mamo!" Na początku śpij spokojnie Janie, dziadku Janie Czas zabiera ludzi tak niespodziewanie, nie żałuje nic Same shit, na bloku ciągle gonią ten sam syf Obiecałem sobie że nie będę jednym z nich A'yo,...
Adi Nowak - "Luka" Taksówkarz o zapachu szlug Starą Złotówą go zwą On nic nie mówi, a kierunek klub Starym benzem proszę tam, gdzie głośno Taksówkarz o zapachu życia Zmęczone oczy, obojętny wzrok Milczy - niemal nie...
Dwa Sławy - "Catering" Twoje pojemniczki z szamą czekają sobie co rano Aż trafią na Instagrama, łapiesz klucze od mieszkania Które Ci dała babka, kiedy łaskawie kopnęła w kalendarz Trochę tu jebie, chujowe meble, kafelki i...
Małpa - "Nie Żałuję" Miałem to rzucić już dawno Bo ta branża, to bagno Powoli ciągnie mnie na dno Jakbym co dzień walił wiadro Przez chwilę żyłem, jak Pablo Chciałem mieć dużo i szybko Jak Ci, co za numer w radio Są w...