"Skit - Przedsen" tekst piosenki
"Skit - Przedsen"
(feat. Kabezecik)
Czwarta trzydzieści trzy, budzę się...
Zaspanymi ślepiami rozglądam się po pokoju
Wstaję omniemiały z łóżka za potrzebą
Niezgrabnie odrzucając kołdrę na bok
Podłoga pod moimi bosymi stopami wydaje się być niczym lodowiec - brudna i śliska...
Po dłuższej chwili, idąc korytarzem do łazienki, zastanawiam się dlaczego podłoga jest taka mokra...
'Cholera, pewnie znowu mam problem z kanalizacją i woda wypływa' - pomyślałem...
Niezdarnie stukając stopami wchodzę do łazienki
Klikam we włącznik światła, jednak bez skutku...
'Kurwa' - rzuciłem w przestrzeń a mój głos odbił się delikatnym echem od nagich ścian
Szybko się załatwiłem i wsuwając z powrotem na siebie spodenki, poczułem na szyi chłód
Jakby czyiś oddech...
Moje serce zaczęło szybciej bić, a krew w moich żyłach zaczęła pościg, lecz z biletem w jedną stronę
Szybko obróciłem się, jednak nikogo za mną nie było...
Ręce drżały mi ze strachu, przetarłem czoło po którym spływał zimny pot
Zastanawiała mnie dalej lepkość podłogi, dlatego schyliłem się by ręką wybadać czym jest substancja która moczyła me stopy
Dosyć gęsta i odrobinę lepka...
Mokrą dłoń przyłożyłem do nosa, nie wyczułem jakiegoś konkretnego aromatu
Włożyłem palec do ust i zamarłem...
To była krew
'Japierdole' - wykrzyczałem
W ten czas kątem oka zwróciła moją uwagę delikatnie falująca zasłonka z wannie
Bardzo powoli podszedłem i prawą dłonią chwyciłem za nią
Chwilę tak stałem, sekundy mijały niczym godziny, a ja zwyczajnie bałem się tego, co mogę zobaczyć
Zebrałem się sobie i szybkim ruchem pociągnąłem w bok zasłonę
Ale poza palącym się gazem w piecyku nie zauważyłem nic niepokojącego...
W tym samym momencie coś klepło mnie w ramię
Obróciłem się przerażony na jednej pięcie
I to co zauważyłem sprawiło, że żołądek podszedł mi do gardła
Niczym na jakiejś upiornej, zardzewiałej karuzeli
Przede mną stała postać w czarnej, zakurzonej sukni z woalką na twarzy, zabrudzonej kurzem i pajęczynami
Jej oczy były przepełnione nieopisanym gniewem i grozą
Jej malutkie czarne źrenice kontrastowały z brunatną tęczówką oka
A jej zniszczone zęby, jakby zwłok w późnym stanie rozkładu
Sprawiły, że miałem ochotę uciekać
Postać energicznie wyciągnęła do mnie dłoń, krzycząc niemiłosiernie wysokim krzykiem
A ja próbując uniknąć dotyku poślizgnąłem się na mokrej podłodze, upadając uderzyłem głową o kafelki
Budzę się w swoim łóżku...
Przerażony i zlany potem
Szybko dotykam ręką swojej głowy w miejscu uderzenia
Ale nic tam nie znajduję...
Spoglądam na dłonie, są czyste i nie ma na nich nawet najmniejszych śladów krwi
(Ha...) oddychając głęboko, kładę się z powrotem
Zadziwiając się w myślach, jak straszny koszmar mój mózg postanowił dla mnie dzisiaj przygotować
Błogo rozciągłem się i obracając się na bok ułożyłem do snu
Wyciągając dłoń w stronę ściany, poczułem zgrubienie pod pościelą...
Przybliżając głowę do kołdry, bojąc się ją odciągnąć na bok zacząłem nasłuchiwać...
Przyłożyłem ucho...
'Umrzesz'
- AZLyrics
- O
- Opał Lyrics