"Hip-Hopowe Trunki" tekst piosenki

"Hip-Hopowe Trunki"
(feat. Alter)

Nie jesteś drama boy, jesteś chłopiec z lasu
Ściąłeś drewniany werbel i użyłeś chujowych basów
Dziwko, robię rap, co luksusu ma tutaj status
A ty czerstwym gównem, synek, twoje uszy, capy — pyk

Powiedz, na czym to wszystko oparte?
Miał być szczyt, a przywitał cię parter
Ilu z nich pominęła ta pasja?
Ilu z nich trzeba nosić się tu bezkarnie?
Wdawać jedno określenie, liczyć kwity
Płać beczkę za impotencję i swoje skillsy
Płać więcej, jeśli dopadnie cię rytm ulicy
[?] niszczy kulturę, ta, a nie obytych

B do G do E, chłopaku, wjeżdżam na lokal
DJ Wodzirej drze pizdę, gaszę gwizdek na schodach — i zobacz:
Tam rapowy gej zarzuca grzywą, w rurkach i Air Maxach
Czy to lokal, czy nie poszedłem przypadkiem do Starbucksa?

Najlepsze drinki, czysta wóda, dobra marihuana
Chcę płynąć do rana, nie bawić się tu przy pedałach
Co wyginają się pod dziwne rytmy
Marynarka, pantofel — po wszystkim
Wyciągnij wnioski, masz tu obraz rzeczywisty
Tak wymierz karę, jeśli jesteś z tych ambitnych

Przy barze leci Haska, biorę Jacka
Z gównem się nie będę cackał
Podbija typ i już leci czerstwa gadka (ej)
Czy jestem hustler i czy mam jakieś worki
Walę tego drina na hejnał, wypierdalam gdzie ziomki, pyk

Ławka, schody, gadki — to esencja tej kultury
Ludzie lubią zwroty, dobre druki z miejskiej partytury
Co rozkurwia okna, trzęsie każdym blokiem
Słychać go na mieście, co ma tu swoją rolę
Nosi je sam w sercu, coś na [?] sikorę
Warszawa, Ochota — ona jest moim domem

Nieporządek teraz wjeżdża jak amnezja Haze — powietrze
Bo to dopiero początek, kiedy uwalniam w sobie bestię
Poruszę jedną kwestię, i na czasie dzisiaj —
Świat podatny na sugestie. Ty gówna nie tykaj
Mamy zwyczaj taki, że nie lubimy żałować sobie
I ty też dobrze wiesz, że nie puszczam padaki w obieg
Co [?] — wiem, że mogę rozjebać bit, nie powiem
Za całą scena jest mi wstyd. Przemek, twoje zdrowie — pyk

A wiesz, że żyć tu jak człowiek, otoczony tym, co kocham?
Mieć sens, pisząc zwrotę, że dotrze do ucha odbiorcy — nie gnoja
Mieć pocisk, bronić co słowa, każdy wers, który przyjmie twa głowa —
Rozkurwia jak strzał z dubeltówki. Chcę [?], gdzie chodnik, gdzie noga
Krok w tył ze sztandarem, by chronić rap-godła
Ta, nie chcę skonać — mieć swój fakt, ten świat, te słowa
Do przodu, naucz się tu kontrolować, Ta
Przestroga nie jest prosta, okaże się po wyciągniętych wnioskach
Mieć sensiejsze życie, a nie dokaz