"Ostatni Nocny" tekst piosenki

BonSoul & W.E.N.A. Lyrics

"Ostatni Nocny"

[Bonson:]
Trzecia w nocy, nic mnie nie zaskoczy
Typ urabia małolatę, żeby złapać jej warkoczyk
Ona dziś się nie da, co ty?
Nie takich zbierasz loty, dzisiaj będziesz dzieciak piąty
Nieraz chodnik robił mi za leżak w nocy
Nie zapomnisz nigdy, się zapomnieć nie da o tym
Piękna noc, czy przeżyję ten rajd po czymś?
Gdzie mam dojść, dziś nie wiem, wkręca się narkotyk
W tle mam bloki, w głowie kolor jej paznokci
Obok na przystanku pogotowie zbiera zwłoki
Jakiś pastuch pyta mnie, czy nie mam floty
Wyciągam więc banknoty, bo pomagać trzeba obcym
Ona dalej nic nie pisze, nie wiem czy się liże
Z kimś gdzieś wyjdzie, albo w ogóle nie wiem tym, że zniknie
A co jeśli ją wymyśliłem i jest przy mnie z tym, że
Nikt poza mną jej nie widzi, więc jej nikt nie wyrwie
Idę szybciej, stawiam kroki, jakbym wbił je w czyjś łeb
Kogoś kogo nienawidzę, albo brzydzę nim się
Chciałem tylko być najlepszy, jak ten typek w Whiplash
A po wszystkim chciałem być gdzie indziej

Ostatni nocny już ci nawiał stąd
Czemu nie potrafiłaś złapać go?
Czemu nikt w końcu nie naciśnie stop?
Niech ktoś mi wyrwie kierownicę z rąk
Ja tym ostatnim nocnym cisnę pod prąd
Pasję światła wyłączyłem, bo
Boję się siebie, kiedy widzę wzrok
W swym lusterku wiem, że ciszej się rozbiję, o!

[W.E.N.A.:]
Przyglądam się jak ostatni, 43 znika za zakrętem
Wrócę z buta, na szczęście noce są jeszcze ciepłe
Metr za metrem powietrze pachnące deszczem
Ulubiona pora, doby cisza, nikt niczego nie chce
Bez żywego ducha w mieście słychać tylko kroki
To o samotności tej, o której milczą bloki
Słyszę głosy, szybko obliczam ryzyko
Wstrzymuję oddech, nocne hieny nas zarobek liczą
Może przejdę na spokojnie bokiem, nigdy nie wiem
Czy któryś nie nosi kosy i nie skończę z nią pod żebrem
Moje miasto nieprzewidywalne nawet dla mnie
Mimo, że znam je na pamięć patrzę się przez ramię, kiedy wracam
Ciemność złych decyzji nigdy nie wybacza
Możesz pić, ważne żebyś dożył kaca
Ktoś na ławce chemię do żył płacza
Moi ludzie na osiedlu palą, nie chcę do nich spaczać
Chcę już się położyć, nim nad miastem wzejdzie słońce
I to co teraz tak niedorzeczne w końcu będzie proste
W ciemności czuję to jeszcze mocniej
Chcę już przestać myśleć, widzieć i czuć, że to nieistotne
Co? Co?

[Bonson:]
Ostatni nocny już ci nawiał stąd
Czemu nie potrafiłaś złapać go?
Czemu nikt w końcu nie naciśnie stop?
Niech ktoś mi wyrwie kierownicę z rąk
Ja tym ostatnim nocnym cisnę pod prąd
Pasję światła wyłączyłem, bo
Boję się siebie, kiedy widzę wzrok
W swym lusterku wiem, że ciszej się rozbiję, o!