"Buraczane Śpiewy" tekst piosenki

"Buraczane Śpiewy"
(feat. Plejer)

Ej właśnie tak, właśnie własne właśnie tak
Bałagane, co tam kurwa szczeniaki pierdolone?

Miałem być kulturystą – nie wyszło
Najebałem się, powiedzmy [?]
Polane szklany, mała, gdzie twój Mały Książę?
Zapierdala na rumaku, ale chyba nie dotrze
Nie wychowałem się w szkole, w bibliotece
Kiedy rozpierdalam nowy flakon, na mnie patrzą ciecie
Gdzie mój becel, synek? Gdzie moja penga teraz?
Zajrzyj w kieszeń, bo chcę mieć go na rękach

Ten Mały Książę nie dotrze, nie jedzie na rumaku, tylko w burdelu
Na kurwie, choć podobno nie ma za co, a ty
Stoisz przy garach i znowu jesteś sama
Zakochana w czymś, co dawno minęło, wstyd się przyznawać
Tak szkoda mi tych dziewczyn, prawdziwych dziewczyn
Jakbym, był jak Hefner, z wszystkimi bym się zaręczył
Lubię, gdy piszesz do mnie, że jestem niegrzecznym chłopcem
I lubisz, jak jestem zjarany, najlepszym towcem

Moja muzyka to nie trueschool, ty ochłoń [?]
Raz, dwa, trzy – i spierdala każdy pudel, ty
Stara mówiła, żebyś czasem wyszedł z chaty ale
Każdy twój ziom z japy to informatyk, Maciej
Do gadki czaty i wirtualne dupy
A rapy najlepszy taki, jak pierdoli jakieś smuty, ty
Że ona nie chce go, że piję przez to
Ale wyjebałem to, no bo kurwa, brzmiało czerstwo

Typie, zobacz, co ty widzisz przed lustrem
Twoja dupa do mnie dzwoni, chce zabrać mnie na studniówkę lub na Gubałówkę
Wszędzie, byle bez ciebie, bo pierdolisz jej o polityce i czuje się, jak była by na pogrzebie, ej
Myślisz, że jej pogrzebiesz palcem, że walcem jesteś?
Takim pantoflem, że zamknęła cię w kanciapie swojego serca, chociaż kurwa, go nie ma najlepiej
Jest z kutasem w japie, jak nie ma cię na imprezach

Jak przypierdolę słowem, to te czapki same z głów spadną
To Be do Gie do E – znowu wjeżdżam na miejskie bagno
Twój jedyny skill – głębokie gardło, ej
W rapie jesteś, kurwa, karłem z Downem dawno
Takiego, chłopie, gówna nie słyszałem
Dziś piję i palę, zbieram inspiracje na wokale
U ciebie balet był – gej party z kompem
Ty, nawet monitor, słyszałem, ma z ciebie pompę

Lubię, gdy robisz mi pałę, później zawijasz w kiecę i lecisz
I masz wyjebane parę dni. Lubię dotyk prawdziwej kobiety
Jesteś z tych, kiedy spełniasz sny, obcujesz z moim ciałem
Kiedy leżysz tak rozebrana, jest lepiej, niż, kurwa, myślałem
To proste jak sranie, ale zostaw to na potem – będę cię ostro rżnął
Mamy piękną sobotę i kulawym krokiem zawiniesz, jaki jest finał?
Jak Ligi Mistrzów
Zamknę za tobą drzwi, spuszczę twój make-up w kiblu

Bałagane, ej, Bałagane, ej
Plejerini, ej, Plejerini, ej
Skurwysynu, więcej buców matka nie miała?
Więcej buców, więcej buców, gdzie moja wódka, gdzie moja wóda
Haha, właśnie tak, właśnie tak dziadek
Haha, właśnie tak, właśnie tak synek, ej
Dymi pod kopułą, ej pod kopułą ej
Właśnie tak właśnie tak, ej
Chuj mnie obchodzi wszystko, hahaha
Idziemy na bistro na śledzia, właśnie tak, właśnie tak, jebać zgreda
(Chuj w niego)